Alternatywna impreza z Triady: Nazwa imprezy: EGIPT Z REJSEM PO NILU 15 dni - super last minute super last minute Typ wakacji: Zwiedzanie + wypoczynek Data wyjazdu: 2009-03-20 Data powrotu: 2009-04-03 Liczba dni: 15 Typ transportu: SAMOLOT Miejsce wylotu: Warszawa Zakwaterowanie
Po śniadaniu wykwaterowanie i przejazd do kulturalnej stolicy Egiptu - Aleksandrii, gdzie zobaczymy Katakumby – wyciętą w skałach podziemną nekropolię z grobowcami z I w. n.e., Kolumnę Pompejusza, rzymski amfiteatr, zbudowaną z bloków kamiennych pozostałych po słynnej latarni morskiej Faros - cytadelę Caytbay z malowniczym widokiem na miasto i nowoczesną Bibliotekę
II. Trasy i miejsca do odwiedzenia podczas rejsu po Nilu . A. Trasy klasyczne 1. Luksor-Asuan . Najpopularniejszą trasą rejsu po Nilu jest trasa między Luksorem a Asuanem, która zwykle trwa od 3 do 7 dni. Ten rejs pozwoli Ci odwiedzić niektóre z najbardziej znanych miejsc w Egipcie, takie jak Świątynia
EGIPT HRG - REJS PO NILU 5 SERENITY FUN CITY RESORT - Egypt-Lodí po Nilu s pobytem u moře - Egypt - last minute, katalog, informace: Program Rejs po Nil
Rano po śniadaniu, zejście ze statku i zwiedzanie Edfu (ok. 2 godz.), kompleksu świątynnego poświęconego bogowi Horusowi - jednej z najlepiej zachowanych i najpiękniejszych świątyń Egiptu, wybudowanej w III w. p.n.e. Po południu obiad na statku i rejs po Nilu do Luksoru. Kolacja i nocleg na statku.
Watek na powyzszy temat zalozylem na fotoforum Egipt a to dlatego ze koniecznie chcialem zilustrowac go fotografiami. Osoby wahajace sie czy skorzystac z uslug Triady
3kT7. Rejsy statkiem to dość popularna forma spędzania urlopu na zachodzie, z której obecnie korzysta coraz więcej Polaków. Rejsy wypoczynkowe są ciekawą alternatywą dla wakacji All inclusive w hotelu z basenem, tym bardziej, iż pływające hotele są równie luksusowo wyposażone, a na turystów na pokładzie czekają liczne udogodnienia. Dlaczego Polacy pokochali wczasy na wodzie? Jakie są zalety urlopu na statku wycieczkowym i jakich usług możemy oczekiwać? Rejs statkiem – urlop marzeń w atrakcyjnej formie Jeszcze parę lat temu urlop na statku był ze względów finansowych poza zasięgiem tradycyjnego Kowalskiego, obecnie sytuacja na rynku uległa zmianie i na taki wypoczynek możemy sobie pozwolić. Zachętą jest chęć poznania czegoś nowego – zamiast wylegiwania się na plaży statek daje możliwość np. opłynięcia basenu Morza Śródziemnego i zwiedzenia najpiękniejszych wysp czy też zobaczenia zabytków w miastach znajdujących się na trasie rejsu. Przeczytaj również: Rejs po Nilu – czy i kiedy warto pojechać? Powoli urlop w formie rejsu przestaje się nam kojarzyć z amerykańskim luksusem znanym z hollywoodzkich produkcji, a staje się równorzędną alternatywą do stacjonarnego wypoczynku w hotelu. Rejs Czy rejsy są bezpieczne? W związku z ewentualnym zagrożeniem terrorystycznym część osób może się obawiać takiego wypoczynku, jednakże nie mamy ku temu podstaw, bowiem większość statków rejsowych jest zrzeszona w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Linii Cruisingowych (CLIA). Organizacja ze względów bezpieczeństwa nie ujawnia szczegółów procedur ochrony, ale możemy być pewni, iż na wszystkich statkach pracują wyszkoleni pod tym kątem pracownicy. Nierzadko są to byli policjanci i agencji służb specjalnych. Warto zwrócić uwagę, iż wielu kapitanów swoją karierę rozpoczynało na statkach handlowych, gdzie obowiązują bardzo ostre procedury dotyczące bezpieczeństwa. Trasy rejsów są dużo wcześniej zaplanowane, gdyby jednak w trakcie trasy lub tuż przed nią w miejscu, w którym miał się zatrzymać statek był zamach terrorystyczny, zamieszki lub inne niebezpieczne sytuacje to trasa może zostać zmieniona, bez odwołania całej wycieczki. Co daje tej formie urlopu przewagę nad tradycyjnymi wakacjami w jednym miejscu – w tym drugim przypadku biuro podróży zazwyczaj odwołuje taką podróż. Na to pytanie nie ma jednej odpowiedzi, gdyż wszystko zależy od naszych potrzeb i oczekiwań. Niektórzy preferują krótkie rejsy, dzięki którym w niedługim czasie mogą zobaczyć najważniejsze zabytki i wyspy Morza Śródziemnego czy też zachwycające norweskie fiordy. Inni pragną przeżyć podróż życia i nie zrażeni wysoką ceną z chęcią udają się np. zimą na Karaiby. Dla najwytrwalszych podróżników są dostępne rejsy dookoła świata (w ok. 120 dni). Druga kwestia to, czy bardziej zależy nam na odpoczynku czy też pragniemy jak najwięcej zwiedzić. Oferta touroperatorów jest naprawdę bogata, zatem każdy znajdzie coś dla siebie. Na początek zdecydowanie polecamy krótszy rejs, tak aby zobaczyć, czy taka forma wypoczynku wam odpowiada, jak również czy nie macie choroby morskiej. Przeczytaj również: Choroba morska – jak sobie z nią radzić? Jak wygląda sytuacja z wyżywieniem w trakcie rejsu? Na statku, tak jak w hotelu możemy skorzystać z opcji all inclusive (soft lub ultra – za dopłatą) lub też zdecydować się na 3 posiłki dziennie, jednak wtedy za napoje musimy dodatkowo zapłacić, co nie zawsze będzie dla nas korzystnym finansowo rozwiązaniem. Na życzenie (również za dopłatą) możemy zamówić np. śniadanie serwowane do kabiny. Co zawiera cena rejsu, a za co musimy dopłacić? Koniecznie zapoznajcie się z ofertą i doczytajcie, co jest w cenie, aby potem nie okazało się, że musicie płacić za coś, o czym sądziliście, że macie zagwarantowane w cenie. Suma za rejs może obejmować także zwyczajowe napiwki dla załogi, które są potem sprawiedliwie dzielone. Jeśli napiwki nie są wliczone lub też gdy kogoś chcemy wyjątkowo uhonorować to możemy to zrobić we własnym zakresie. Cena wycieczki nie obejmuje wiz czy też kart turysty upoważniających na wjazd do wybranych krajów (np. USA, Indie, Kuba). Planując wakacyjny budżet uwzględnijmy w nim także opłaty za wycieczki fakultatywne podczas trwania rejsu, gdyż one nie są wliczone w cenę. Indywidualnie musimy zapłacić za osobiste wydatki (wizyta w Spa, w kasynie czy u fryzjera). Miejcie na uwadze także fakt, iż niektóre linie wliczają opłaty portowe w cenę rejsu, inne natomiast liczą je osobno, a ich kwotę należy doliczyć do ceny za kabinę – dlatego podczas rezerwacji wycieczki przeczytajcie jak jest w waszym przypadku. Wybór kabiny na statku Do dyspozycji gości są kabiny o różnym standardzie i wyglądzie, zatem tak naprawdę od zasobności naszego portfela zależy, czy będziemy mieli sporych rozmiarów kabinę zewnętrzną z balkonem, czy też zadowolimy się mniejszą kabiną wewnętrzną. Zarówno wewnętrzne jak i zewnętrzne kabiny są zadbane, nowoczesne, przytulne i estetycznie urządzone, zatem możemy się czuć jak w wysokiej klasy hotelu. Kabiny są wyposażone w wiele udogodnień np. suszarkę do włosów czy ręczniki kąpielowe, bezpłatne ręczniki plażowe, jak i podstawowe kosmetyki. Relaks na statku w trakcie rejsu Urlop to przecież czas na błogie lenistwo, dlatego oprócz codziennego zwiedzania innego portu możecie także skorzystać z licznych atrakcji i udogodnień. Baseny, jacuzzi, zjeżdżalnie dla najmłodszych czy leżaki, na których do woli możecie zażywać kąpieli słonecznych. Zamiast leżenia plackiem wolicie aktywny wypoczynek? Na niemal każdym statku wycieczkowym znajdują się boiska do gry w kosza, piłkę nożną, siatkówkę, czy tenisa. Ale to nie wszystko, bo część statków na swoich pokładach instaluje np. ścianki wspinaczkowe, tory do nauki surfowania, parki linowe, czy nawet symulatory skoków spadochronowych, zatem nie można się nudzić! Basen na statku rejsowym Wieczorne atrakcje na statku Na podróżujących na statku czekają rozmaite atrakcje także wieczorem. Lubicie przedstawienia pełne akrobacji, tańca czy muzyki – co dzień czekają na was inne spektakle, które umilą wam czas i pozwolą przenieść się w magiczny świat. A może pragniecie przeżyć dreszczyk emocji i np. zagrać na „jednorękim bandycie” albo w ruletkę? Nic nie stoi na przeszkodzie, bo na statku znajduje się także kasyno. Dzień możecie zakończyć tanecznym krokiem na dyskotece. Na co należy zwrócić uwagę przy wyborze rejsu? Zazwyczaj pierwszym kryterium jest cena. Jest ona istotna, ale koniecznie warto dokładnie zapoznać się z programem rejsu oraz kategorią statku (jaki jest jego standard, jakie atrakcje oferuje). Warto także przeczytać opinie w internecie na temat wybranego armatora czy też trasy rejsu, aby później nie żałować swojej decyzji. Co zabrać na rejs statkiem? Urlop na statku swoim charakterem przypomina wypoczynek w hotelu, dlatego pakując się zabieramy takie rzeczy, jak do tej pory pakowaliśmy na wakacyjny wyjazd. Nie możemy zapomnieć o kostiumie kąpielowym, bo przecież będziemy korzystać z basenu czy też wygrzewać się na pokładzie. Nasze ubrania powinny być komfortowe, przewiewne, abyśmy dobrze się w nich czuli w trakcie całodziennych wycieczek podczas cumowania w portach. Pamiętajmy także o wygodnych butach. W naszej walizce powinien się również znaleźć strój wieczorowy – w trakcie rejsu zazwyczaj odbywa się uroczysta kolacja z kapitanem, podczas której obowiązuje strój formalny (garnitur lub marynarka i ciemne spodnie, panie – garsonka lub suknia wieczorowa). Na pozostałe kolacje możemy przychodzić nieco luźniej ubrani, jednakże równie elegancko, panowie powinni mieć długie spodnie. Rejs statkiem – hotel na wodzie Gdzie możemy kupić rejs statkiem? Tak jak w przypadku rezerwacji tradycyjnego urlopu możemy udać się do biura podróży czy też agencji turystycznej, które oferują sprzedaż takich wycieczek. Obecnie polscy turyści mogą skorzystać z polskojęzycznego serwisu na statkach – opieka polskiego pilota oraz obsługa w recepcji (np. w ramach wycieczki z biurem ITAKA). Rejs statkiem możecie także zamówić przez internet, bezpośrednio na stronie wybranego armatora. Dlaczego warto skusić się na rejs statkiem? Zalety urlopu na statku. Urlop na statku pozwoli wam na zobaczenie wielu nowych, wspaniałych miejsc w bardzo krótkim czasie i w przeciwieństwie do wycieczki objazdowej nie musicie się przenosić do różnych hoteli, nieustanie się pakować i rozpakowywać, nie tracicie czasu w autokarze, aby przemieścić się z jednego miejsca do drugiego. W trakcie rejsu nie odczuwacie uciążliwości podróżowania, bo możecie korzystać z licznych atrakcji na statku.
Podobno pieniądze szczęścia nie dają, ale można za nie wybrać się na rejs po Nilu. W zestawie ze statkiem dostaje się widoki, od których grzech odrywać oczy, pyszne jedzenie, oszałamiające zabytki z czasów faraonów i błękitne niebo bez grama chmury. Ideał? Prawie. Bo, choć rejs po Nilu uważam za fenomenalne doświadczenie, to inne aspekty wyjazdu psują wrażenie. O plusach, minusach, zachwytach i rozczarowaniach zwiedzania Egiptu połączonego z rejsem po Nilu opowiem w tym artykule. W osobnym tekście w roli głównej wystąpią zabytki. Wybrałam 10 kwestii, które chciałabym wiedzieć przed wyjazdem do Egiptu na rejs po Nilu. Kom Ombo 1. Rejs po Nilu to cudowna przygoda. Może nawet przygoda życia Zazdroszczę, że macie to dopiero przed sobą. Bo, mimo gorzkich żali, które posypią się w dalszej części tekstu, rejs po Nilu sam w sobie jest niepowtarzalnym doświadczeniem. Wartym przymknięcia oka na niewygody. Ba, jest to rozrywka równie stara jak turystyka masowa. Zaskoczeni? Na pomysł, by na Nil wypuścić statki z letnikami wpadł w XIX wieku brytyjski pionier turystyki masowej Thomas Cook (założone przez niego biuro podróży upadło z hukiem kilka lat temu). Swoje trzy grosze do popularyzacji rejsów po Nilu dorzuciła też Agatha Christie, która w 1933 roku płynęła parowcem Sudan. To on stał się pierwowzorem statku, na którym rozgrywa się akcja Śmierci na Nilu. Co ciekawe, stuletni SS Sudan wciąż jest na chodzie! Za przyjemność rejsu na jego pokładzie trzeba zapłacić 2500 euro (za osobę, nie kabinę). Na szczęście między Luksorem a Asuanem krąży też kilkaset mniej zasłużonych dla popkultury statków. Na pokładzie jednego z nich spędziłam pięć dni. 2. To był wyjazd z biurem podróży. Egipt trudno zwiedzać na własną rękę Przy sporej dozie samozaparcia rejs po Nilu da się ogarnąć samodzielnie, ale ja pasuję. Jestem na to za chuda w uszach (i zdecydowanie zbyt leniwa). Poszłam więc z sobą na kompromis (albo na łatwiznę). Zwiedzanie z biurem ma wady i zalety. Powiedzmy, że w przypadku rejsu po Nilu plusy i minusy się równoważą. Brakowało mi swobody i zwiedzania we własnym tempie. Wkurzało mnie, że to, co najbardziej fascynujące w Egipcie – pulsujące życiem miasta i kulturę – poznaje się tylko z odległości. Edfu Że obwożą nas dorożkami (zaprzężonymi w szkapy, przy których konie z Morskiego Oka to okazy zdrowia) po Luksorze i Edfu jak po orientalnym skansenie. A program wyliczony jest do milisekundy. Z drugiej strony cenię, że ktoś ogarnął za mnie logistykę. O kompetentnym polskojęzycznym przewodniku nawet nie wspominając. W Polsce dwa biura podróży sprzedają rejsy po Nilu – na literę „I” i „R”. Ja byłam z tym na „R”, a wycieczka nazywała się Potęga Południa. 3. Jak wyglądają statki pływające po Nilu? Jeśli porównać je z promami pływającymi do Karlskrony, to faktycznie są to jednostki luksusowe. Aczkolwiek te „luksusy” są dość przechodzone (żeby nie napisać zużyte). Nie wierzę, że M/S Renaissance, którym płynęliśmy ma deklarowane dwadzieścia lat (podejrzewam go o dwa razy więcej), a ostatni remont przeszedł cztery lata temu. No nie wyglądał. M/S Renaissance Jego (rzekome) 5* też wsadziłabym między bajki. Ale! Renaissance był wygodny, dość czysty, a załoga solidnie pracowała na napiwki. I świetnie karmiła. Jedzenie na statku było pyszne, codziennie inny wybór dań, świeże pieczywo i wypieki, góry sałatek i owoce (w tym truskawki, na które w Egipcie właśnie trwał sezon). W cenie napoje były jednak tylko do śniadania. Można dokupić opcję all inclusive, ale to gra nie warta świeczki. Nie wiem ile trzeba by pić, by wydatek się zwrócił. Statek miał pięć pokładów – co jest na Nilu standardem, bar, jadalnię, dwa sklepiki z pamiątkami oraz kilkadziesiąt kabin dla ok. 160 osób. Kajuty nie różnią się od pokoi hotelowych. Wyposażone w całkiem wygodne łóżka, łazienki, klimatyzację i telewizory (pełniące głównie funkcję dekoracyjną – w najlepszym razie odbierały jeden kanał). Najfajniejszym miejscem statku jest górny pokład zwany słonecznym z leżakami, basenem (wielkości oczka wodnego) i zacienionym barem. Od widoków nie sposób oderwać oczu. I wcale nie myślę o podglądaniu kąpiących się w baseniku. To jeden z tych momentów, gdy wchodzimy w trym inżyniera Mamonia z Rejsu Marka Piwowskiego komentującym „okoliczności przyrody”. Tyle że zamiast drogi na Ostrołękę jest pustynia. Kaczek i kury – ibisy. Koni – osły (pasące się na rzecznych wysepkach, czy to znaczy że dostają się tam wpław?), snopków siana – przykurzone zagajniki palmowe. I domy bez dachów, bo kto zawracałby sobie nimi głowę, skoro w Górnym Egipcie nie padało od lat? Minarety z oddali przypominają latarnie morskie. A kominy fabryk kopcą jak Nowa Huta w 1972. 4. Na statku spędza się 4 noce, ale płynie tylko dwa dni I to jest ból, bo raz że krótko. Za krótko! A dwa, że gdy stoi się w porcie, to widok z kajuty ma się na burtę sąsiada. Statki parkują bowiem w szeregach, bywa że po kilkanaście w jednym. Do tego odstępy między nimi działają jak pudło renesansowe, podbijając warkot turbin. Przydadzą się zatyczki do uszu. Zresztą, czy ze stoperami czy bez, o wysypianiu się w trakcie rejsu po Nilu nie ma mowy. Wstaje się przed brzaskiem, o 4-5 rano. Albo chwilę po 3 w nocy, jeśli chce się na własne oczy zobaczyć Abu Simbel (nie znam nikogo, kto by nie chciał). Nie ma zmiłuj. Asuan Dlaczego tak wcześnie? Latem, by przechytrzyć upały. Przez cały rok, by przechytrzyć inne grupy i nie zwiedzać w tłumie. Albo chociaż w tłumie mniejszym niż gigantycznym. Czyli niby wakacje, ale takie spod znaku pruskiego drylu. Zresztą nie tylko w temacie wstawania. Także podczas transferów autobusami (których sporo) turyści trzymani są żelazną ręką. Najwyraźniej według Egipcjan siusiupauzy są dla mięczaków. Podróż z Asuanu do Hurghady trwa 10 godzin, w tym czasie autokar zatrzymuje się dwa razy. Pierwszy raz po pięciu godzinach (!!!). Jedzie się więc w oparach moczu z autobusowego WC (dziękuję losowi, że faraon nie zemścił się na niczyich jelitach). Moczu wstrząśniętego podskokami na setkach wybojów i progów zwalniających, których Egipt ma bodaj najwięcej per capita. Edfu 5. Co robi się, gdy statek nie płynie? Okrzyk „Nie śpimy! Zwiedzamy” w Egipcie nabiera nowego sensu. No więc, w rzeczy samej, się zwiedza. Program wycieczki jest umiarkowanie intensywny i skupiony na zabytkach z czasów faraonów w Górnym Egipcie. Ergo, nie ma wśród nich piramid (a w każdym razie nie w Potędze Południa), bo te są w Egipcie Dolnym. Asuan 6. Co zwiedza się podczas rejsu po Nilu? W programie podstawowym Dolinę Królów, świątynię Hatszepsut, kompleks świątynny w Karnaku oraz kolosy Memnona. To w Luksorze. Potem płynie się do Edfu, w którym zwiedza się świątynię Horusa. Dalej jest Kom Ombo i świątynia ku czci dwóch bogów Horusa i Sobka (ten drugi to bóg-krokodyl). Wreszcie Asuan – miasto nie mniej fascynujące od Luksoru. Brama czarnej Afryki. Tu zwiedzaliśmy świątynię bogini Izis na wyspie File, Wielką Tamę Asuańską (aczkolwiek zwiedzanie to w tym przypadku określenie na wyrost) oraz ogród botaniczny na Wyspie Kitchenera. Medinet Habu Do tego można było dokupić wycieczki fakultatywne. Zdecydowałam się na zwiedzanie Abu Simbel, świątyni Luksorskiej po zmroku, osady starożytnych robotników Deir el Medina (to jest hit!) oraz świątyni Medinet Habu. Olałam lot balonem nad Doliną Królów oraz wizytę w wiosce nubijskiej, która jest przedsięwzięciem na kilometr śmierdzącym komerchą. Dolina Królów Pomijając grobowce, same świątynie. I choć każdą coś niesamowitego wyróżnia, to po czwartej z rzędu, nawet mnie (tak zaprawioną w boju w zabytkami) zaczęło to trochę nudzić. Ubolewam też, że w programie nie było żadnego muzeum (np. w Luksorze bardzo ciekawiło mnie Muzeum Mumifikacji). Chociaż nie, zabrano nas do przybytku anonsowanego jako „Muzeum Papirusu”. Okazało się ono jedną wielką ściemą. Spotkaliście się kiedyś z muzeum, w którym każdy eksponat jest na sprzedaż? I jeszcze z marszu dostajesz na niego 50% zniżki? No właśnie. (szkoda, że takich akcji nie organizują muzea w Rzymie, bo chętnie przygarnęłabym coś np. z Muzeum Hendrika Christiana Andersena) Ciekawy był pokaz ręcznego wytwarzania papirusu – i to jedyna wartość wizyty. Bo to, co wisiało na ścianach z rękodziełem nie miało nic wspólnego (a brzydkie było jak uczynki Putina). 7. Nie lubię, gdy robi się mnie w konia. W Egipcie działo się to nagminnie Kolejnym miejscem spreparowanym pod grupy turystów była „Fabryka Alabastru”. Śmieje się na wspomnienie tej wizyty. Na początek prezentacja. Radośni panowie w sfatygowanych galabijach przed „fabryką” markują pracę z kamieniem. Ale jak tylko zniknie się za rogiem, przerywają robotę. Luksor Fabryczny „przewodnik” wyjaśnia jak odróżnić prawdziwy kamień od bazarowej podróbki. Uzbrojeni w tę wiedzę ruszamy w półki, a tam co? Wśród granitu, jadeitu i alabastru stoją, jak gdyby nigdy nic, gipsowe falsyfikaty. Trzeba jednak oddać sprawiedliwość, że pokazy (działające na podobnej zasadzie jak handel kołdrami i garnkami w Polsce) mają swoje zalety. Można kupić pamiątki (o ile nie dasz się orżnąć, a co do tego nigdy nie ma pewności), można napić się hibiskusa (poczęstunek to obowiązkowy punkt), można – wreszcie – za darmoszkę skorzystać z czystej toalety, co w Egipcie de facto nie występuje. Ale, gdybym mogła sama decydować, to wolałabym w tym czasie spokojnie wypić kawę w kawiarni. Akurat na to zawsze był deficyt czasu. 8. Wyjście przez sklep z pamiątkami Jadąc do Egiptu trzeba pogodzić się z faktem, że dla miejscowych jesteś chodzącym zwitkiem banknotów. I będą stawać na uszach, byś coś z niego uszczknąć. Świetnie podsumowała to Agatha Christie w Śmierci na Nilu: Gdyby można było mieć choć trochę spokoju, to by mi się Egipt jeszcze bardziej podobał – rzekła pani Allerton. – Ale przecież tu nigdy nie można być samym. Zawsze ktoś człowieka nagabuje o datek albo namawia do przejażdżki na ośle lub na kupno korali, na wyprawę do pobliskiej wioski albo strzelanie do kaczek… Trochę śmieszne, a trochę straszne jest, gdy zaczepia Cię pracownik sklepu ze złotem (a może tombakiem, kto wie) z pretensją dlaczego jeszcze nie odwiedziło się jego stoiska na statku. A masażysta jest tak namolny w przekonywaniu do swych usług, że sama się dziwię, że nie odprawiłam go międzynarodowym „fuck off”. Kom Ombo Jednak prawdziwa farsa rozgrywa się przy atrakcjach turystycznych, z których nie da się wyjść bez przejścia przez stragany. Może i by nawet człowiek coś tam zobaczył, może kupił, ale „przedstawiciele handlowi” (uzbrojeni w cały arsenał cwanych zagrywek) nie dają sekundy spokoju. Radę, jak przetrwać znów znalazłam u Agathy Christie: Najlepiej udawać, że się jest ślepym i głuchym. Sprawdziłam, działa. Asuan 9. Wspominałam, że Egipt to państwo policyjne? W Egipcie naoglądałam się ostrej broni w różnych konfiguracjach więcej niż przez całe dotychczasowe życie. Uzbrojonych po zęby żołnierzy sterczących przy zabytkach (przy tych ważniejszych parkowały też wozy opancerzone). Spowszedniał mi widok luf karabinów wystających z wieżyczek strażniczych (wyglądających jak chatki na kurzej nodze). Umundurowanych młodzieńców odesłanych do pilnowania okolic hoteli. I posterunków policji, które kontrolują przejezdnych na obrzeżach każdego miasta (dlatego jazda samochodem przez Egipt trwa wieczność). Luksor Podczas transferów z i do Hurghady w autokarze towarzyszył nam policjant. Elegancko ubranego typa zdradzała tylko kabura pistoletu, dyskretnie wystająca spod poły marynarki. Inny policjant, w czarnym mundurze i z karabinem dyndającym na ramieniu, doglądał w Asuanie naszego załadunku do autokaru. Przewodnik opowiadał, że od czasu zamachu terrorystycznego w 1997 roku (przed świątynią Hatszepsut zginęło 67 osób) liczbę mundurowych systematycznie powiększano i teraz w Egipcie pracuje 7 milionów policjantów (w rewelacyjnej książce Pogrzebana Petera Hesslera wyczytałam, że przydział do policji dostają najniżej wykształceni). Kom Ombo Ale wiedząc cokolwiek o najnowszej historii kraju, łatwo odgadnąć, że tak rozrośnięty aparat dozoru służy nie tylko pilnowaniu turystów. Przewodnik się jednak o tym nie zająknął, nie padło też słowo o arabskiej wiośnie, której konsekwencje dwa razy wywróciły do góry nogami życie w Egipcie (szeroko pisze o tym Hessler). Niewiele też opowiadał o poruszającej biedzie, którą widać na każdym kroku. Zamiast tego karmił nas spreparowaną na potrzeby obcokrajowców bajeczką o tym, jak świetnie żyje się w Egipcie pod rządami prezydenta Sisi (takiego młodego i przystojnego – serio takie padły słowa!). Z drugiej strony trudno mieć o to do niego pretensje. Nie jest tajemnicą, że za krytyczne teksty zagranicznych dziennikarzy wyrzucono z Egiptu. Że pod panowaniem Sisiego prawa człowieka to pusty slogan. A jego przeciwnicy, którym udaje się wyjść na wolność, opowiadają że tak źle nie było nawet za Mubaraka. Jeszcze nigdy nie sięgnęliśmy takich poziomów strachu, nigdy nie było tyle bezprawnego zamykania i tortur. wylicza działacz polityczny Rami Szaat, którego zwolniono z więzienia tylko dlatego, że zrzekł się egipskiego obywatelstwa. Edfu 10. Najsłabszym punktem wyjazdu do Egiptu okazała się Hurghada W ogóle wywaliłabym ją z programu wycieczki, gdyby tylko się dało. Ale się nie da, bo z Polski samoloty latają tylko do kurortów nad Morzem Czerwonym. Więc Hurghady (albo Marsa Alam) uniknąć się nie da. Nie napiszę, że Hurghada mnie rozczarowała, bo nie może cię rozczarować coś, wobec czego nie masz oczekiwań. Po prostu wybitnie mi się tam nie podobało. Rozumiem też, dlaczego ludzie nie wytykają nosa poza hotel. Też bym tak zrobiła, gdybym jakimś zrządzeniem losu wylądowała tu na wakacjach. Po wyjściu z hotelu średnio co 30 sekund ktoś nas zaczepiał (wyjątkową aktywnością w tym względzie wykazują taksówkarze). Można się przyzwyczaić, ale ja wolałabym nie. À propos hotelu. Na wszystko, o czym dotąd była mowa można przymknąć oko (no może poza 10 godzinami w autokarze z dwiema przerwami – to przegięcie!). Taka uroda Egiptu. Jest co wspominać po powrocie do Polski. Natomiast totalną żenadą jest hotel, w którym biuro podróży zakwaterowało nas w Hurghadzie. Hurghada. Okolice hotelu Hotel Royal Star Beach Resort – nazwa wytworna, ale mocno życzeniowa 4* dają złudzenie, że nie będzie najgorzej. Czar pryska, gdy wejdzie się do pokoju. Mam wymieniać? Gotowi? Wybity kawałek drzwi, niedoprany ręcznik (w ilości sztuk jeden na dwie osoby), poplamiona i dziurawa pościel (zapach też jakby niezbyt świeży), dziurawe zasłony, szare firany, przeciekający czajnik, łazienka w warstwach starego mydła i kamienia, puste podajniki na mydło, zapchany odpływ, odciski palców na każdej możliwej powierzchni („ale nasz hotel dezynfekuje powierzchnie i dba o bezpieczeństwo gości”), poprzepalane żarówki, wypadające kontakty i dyndające z sufitu halogeny. Recepcja ignorowała skargi. Pewnie czekano, aż dam w łapę. W Egipcie rozdałam górę jednodolarówek w podziękowaniu za pracę, jednak dawanie bakszyszu po to, by ktoś wykonał swój obowiązek uważam za patologię. Więc drugiego ręcznika się nie doczekałam. Widok z pokoju w Hurghadzie Wreszcie: jedzenie. Przeciętne z przechyłem w stronę niesmacznego (czyli dokładnie na odwrót niż na statku), wszystkie napoje wydzielane w jednorazowych naparstkach. Suchy prowiant, na którym trzeba było dociągnąć od 5 do 17 w dniu wyjazdu do Luksoru był mikroskopijny w objętości i ledwo jadalny. Obiad jadłam więc poza hotelem – w restauracji Family Fish. To był jedyny jasny moment pobytu w Hurghadzie. Pyszne jedzenie, obfite talerze (średnia ocena na google 4,8 nie wzięła się znikąd) oraz przemiły właściciel. Mohammed to najmilsza osoba, którą spotkałam w Egipcie. Family Fish w Hurghadzie W Royal Star Beach Resort spaliśmy w dwóch różnych pokojach. Oba były równie brudne i beznadziejne, choć każdy z innego powodu. Szala goryczy przelała się ostatniej nocy, gdy w łóżku pogryzło mnie jakieś robactwo. Podsumowanie: Rejs po Nilu jest cudowny, ale… Polecam każdemu tę przygodę, bo to niezapomniane przeżycie. Reszta pobytu też jest niezapomnianym przeżyciem, ale już z innych powodów. Egipt sam w sobie jest zaprzeczeniem nudy i nijakości. Mam wielką chrapkę na powrót, by zwiedzić jego północną część (Aleksandrię, Kair, piramidy, odwiedzić jakąś oazę, zobaczyć kanał Sueski). Ale to za jakiś czas. Przydało się? Postaw mi wirtualną kawę lub udostępnij artykuł znajomym. Da mi to poczucie, że to, co robię ma sens. Po więcej pomysłów zajrzyj do spisu treści bloga. No i zostań ze mną na dłużej, aby nie przegapić kolejnych tekstów. Polub na Instagramie i Facebooku! Lub zapisz się do newslettera z powiadomieniami o nowych artykułach. Sprawdź skrzynkę i kliknij w potwierdzający link. DZIĘKUJĘ!
Na koniec troszkę wrażeń ogólnych i statystyki. (tekst kursywą to dopiski najlepszej z małżonek) Jedzenie Jak dla mnie było OK. Było się czym najeść, smacznie i zdrowo. Dużo owoców i warzyw - świeżych, na ciepło, w sałatkach. Mięsa OK, różnorodne, było wszystko, co powinno wg mnie być w Egipcie - wołowina, baranina, kurczak, indyk i kaczka. Ryby i owoce morza. Pewne rzeczy bardzo mi smakowały, z innymi moja przygoda zakończyła się po małym kęsie. Jak w życiu. Braków czy kryzysu w bufecie moim zdaniem widać nie było. Wybór produktów i potraw na śniadanie, obiad i kolację moim zdaniem w zupełności wystarczający. Do każdego posiłku: wybór sałatek warzywnych i przynajmniej jedna sałatka owocowa oraz warzywa solo do samodzielnego skomponowania sałatki (pomidor, ogórek, cebula, papryka, kapusty biała i czerwona, oliwki, marchewka, itp.), miejscowe pieczywo – głównie małe bułeczki i chleb taki jak u nas gryzka. Dla wegetarian (i nie tylko) do każdego posiłku podawano „warzywne mixy” w sosach lub gotowane na parze, fasolkę i lentil w sosach. Na śniadania serwowano: parówki z wody lub w sosie warzywnym, jajka na twardo, omlet lub jajecznicę, wybór twarogów, serów żółtych, płatków z mlekiem. Wędliny takiej jak w naszym kraju nie zauważyłam, chociaż coś na kształt mortadeli było podawane do śniadania, tak więc osoby które muszą zjeść z rana kanapkę z „wędlinką” będą w kłopocie. Wędliny i sery były całkiem OK. Nie wiem skąd ta mortadela.... Ja zajadałam się twarogiem z pomidorami i serem białym podobnym do fety. Na obiad podawano: przystawki zimne (nic poza marynowanymi burakami i grilowanym bakłażanem nie utkwiło mi w pamięci), dwie zupy do wyboru (zupa krem i coś na kształt rosołu), zawsze było coś pieczonego, duszonego i grilowanego (drób / wołowina / ryby), ryż, ziemniaki lub pataty, poza tym wybór makaronów z pastami. Po obiedzie deser - ciasta, słodkie ciasteczka lub owoce: guawa (mi nie zasmakowała, wolę naszą swojską gruszkę), małe zielone banany (ku naszemu zdumieniu dojrzałe i bardzo smaczne), pomarańcze (miodzio - słodziutkie, soczyste, cieniuśka skórka) i mandarynki (zdecydowanie najgorsze, ewidentnie przejrzałe, suche i bez smaku). Na kolacje: warzywa do wyboru surowe i „przerobione”, mięsko pieczone i duszone, ziemniaki, fasola, ryż do wyboru do koloru. Dania kolacyjne były co do zasady bardzo podobne do obiadowych. Mniej więcej analogiczne zestawy potraw i sposobów przyrządzania. Potrawy wydawały się być przygotowane i doprawione pod europejczyków. Z dań które były serwowane jako typowo egipskie mi zasmakował najbardziej lentil po egipsku czy też na sposób egipski (danie podawane na ciepło – soczewica w pomidorach doprawiona oregano) i małe ciasteczka / bułeczki na słodko. Napitki czyli statkowe All Inclusive Jak ktoś jest zainteresowany częstym alkoholizowaniem się to AI jest obowiązkowe. Jak ktoś tak jak my alkoholu używał sporadycznie AI to raczej zmarnowane pieniądze, które można w Egipcie wydać na fajniejsze rzeczy. Praktycznie się nie ograniczając - codziennie lampka wina do obiadów i kolacji, rzadziej inny napój, prawie codziennie 1 lub 2 Sakary dla mnie a jakieś soki i napoje w barze dla Gośki, 2 krótkie wieczory w lounge barze z softdrinkami lub soczkonapojami, jednorazowe spożycie "drinka" - rachunek jaki naliczono mi na koniec pobytu za nas oboje to ok. 1200LE. Czyli łącznie ok. 180$. Dopłata do all inclusive podczas zakupu wycieczki to 420zł, na miejscu 16€ za dzień czyli 100€ za tydzień od osoby. Moim zdaniem AI zupełnie się nie kalkuluje i następnym razem też raczej nie będziemy z niego korzystać, chyba, że trafimy na jakieś nieziemskie upały. Oprócz powyższego podczas wyjść na wycieczki kupiliśmy 2 litrowe mirindy, 2 litrowe soki pomarańczowe, 1,5l wody i 4 małe soki z guavy. Ceny napitków na statku: drinki alkoholowe - 60LE softdrinki - 30LE soki, napoje, zimna karkade - 9-12LE kawa, herbata - 10LE Sakara - 40LE lampka wina - 35LE Statek ***** Deluxe, duży, w całkiem dobrym stanie, deluxe raczej dyskusyjne w naszym rozumieniu tego słowa. Czyściutko, bardzo dobra obsługa, zarówno dbająca o czystość jak i kucharsko - kelnerska. Nie ma się do czego przyczepić, na każdym kroku widoczna dbałość o turystę. Na pewno lepszy od standardowo znajdującego się w ofercie TUI. Na statku towarzystwo międzynarodowe, oprócz nas grupami Niemcy, Holendrzy, Finowie, Koreańczycy, indywidualnie Węgrzy i przedstawiciele arabskiej Afryki. Na statku salon SPA z sauną, łaźnią i masażami - sauna 55LE za 30min. Basenik na pokładzie słonecznym. Baaardzo dużo leżaków. Internet wi-fi jest dostępny na całym statku za dodatkowo odpłatnością - 25LE za 30min, 75LE za 24h, 150LE za 72h. Statek należący do firmy Travcotels organizatora rejsów po Nilu, będącej częścią egipskiego biura podróży Travco. Jest to egipski partner TUI zapewniający pełną obsługę turystów ze wszystkich krajów przyjeżdżających do Egiptu za pośrednictwem lokalnych biur TUI. Za pośrednictwem Travco można zorganizować sobie indywidualny wypoczynek na rejsie po Nilu ;) Kontakty handlowe :-) W czasie naszej podróży przez Egipt nie zdarzyło mi się spotkać z jakimikolwiek objawami wrogości, niechęci czy agresji ze strony miejscowych. Handlarze, dorożkarze, właściciele łódek byli uprzejmi, oczywiście pomijam cały „szoł” odstawiany przez nich by złapać turystę i zarobić, co dla niektórych mniej asertywnych osób mogło być męczące i zniechęcające. Po pierwszym dniu naszej wycieczki zorientowałam się, że znacznie łatwiej jest mi się poruszać jeżeli „uczepię się” mego szanownego małżonka (jestem pomijana przy nagabywaniu i mogę obejrzeć towary na straganach, co prawda z daleka, ale zawsze), wtedy handlujący jeśli już coś chcieli uzyskać skupiali się prawie wyłącznie na nim ;-). Ciekawa sytuacja zdarzyła się na asuańskim suku, kiedy Tomek chciał kupić ręczniki, sprzedawca zaproponował nam karkade. Ja odpowiedziałam grzecznie - Nie, dziękuję, Tomek – Tak, proszę. Sprzedawca tylko rzucił na mnie okiem i oczywiście dostałam szklaneczkę napoju do wypicia. To tyle jeśli chodzi o miejsce kobiet w islamie i branie pod uwagę ich zdania :-). Co kraj to obyczaj, i skoro wybrałam się w podróż do islamskiego kraju to nie ma co narzekać, tylko trzeba starać się dostosować do sytuacji. Nie było źle. Z każdym kolejnym dniem procentowało nabywane na bieżąco doświadczenie w kontaktach z miejscowymi. Mimo wszystko przed wyjazdem radzę poćwiczyć wymowę "Nie, dziękuję" w kilku językach ;) Koszty Rezerwacja robiona dość niespodziewanie w październiku 2012 a więc ominęły nas wszelkie promocje. Koszt za dwie osoby 4478zł. Najniższe ceny w czasie oferty first minute na lato 2013 jakie widziałem opiewały na bodajże 1981zł/osobę. Dodatkowo opłaty obowiązkowe to 150€ za pakiet wycieczkowy i 35€ napiwkowy. Oprócz tych opłat wzięliśmy ze sobą 1000$, z powrotem przywieźliśmy 99$ i 4LE ale w pamiątki jesteśmy obkupieni dokumentnie. Z fakultetami też się nie ograniczaliśmy, na dodatkowe wycieczki organizowane przez Ashrafa (Abu Simbel, Asuan, wioska nubijska) wydaliśmy 315$. Plan na następny raz to koniecznie oferta FM a do wydawania na miejscu myślę, że spokojnie wystarczy 500 - 600$. Przewodnik Naszym przewodnikiem był Egipcjanin Ashraf mówiący po polsku całkiem sprawnie. Niemalże 100 % jego wypowiedzi była zrozumiała i jasna, chociaż zdarzały się komplikacje, do końca grupa nie była zgodna jakie paliwo tankowaliśmy na pustyni wioskowe czy wojskowe :-)). Składnia zdania języka polskiego którą posługiwał się nasz przewodnik to absolutny majstersztyk ;-D, niektóre powiedzonka nazwane przeze mnie „afraszyzmami” wejdą chyba do naszej potocznej polszczyzny. Ashraf ma anielską cierpliwość bo na każde pytanie starał się udzielić sensownej odpowiedzi, było widać że zależy mu żeby wycieczkowicze poznali Egipt, starożytny i współczesny. Poza tym to miły człowiek i dlatego zdobył sobie sympatię grupy polskiej, niektórych pań chyba szczególną bo nosiły autograf Ashrafa złożony na przedramieniu czerwonym markerem – po prostu „rock star” :-)) Od teraz Egipt kojarzył będzie mi się z uśmiechniętą twarzą Ashrafa Alego. Człowiek miły, próbujący pomóc w każdej sytuacji i wyjaśnić wszelkie niejasności. Czasem nieporadny w zmaganiach z naszym językiem, mimo przeciwności walczył jednak dzielnie. Długo jeszcze będzie brzmieć mi w głowie chyba ulubiony jego tekst: "Wyobrażacie sobie to wy?". Jak będę się wybierał ponownie na TUIowy rejs to z pewnością będę się z nim kontaktował w celu ustalenia terminów w jakich będzie się opiekował polską grupą. Co bym zmienił w programie Hatszepsut TUI? 1. Dodałbym do programu możliwość zwiedzania świątyni w Esnie lub chociaż czas wolny 2-4h na samodzielnie zwiedzanie. Może nie jest największa, najlepiej zachowana itd, ale samo jej umiejscowienie w głębokim wykopie robi wrażenie. A i tak statek cumuje. 2. Kupił Ashrafowi GPS, żeby mógł podczas wyjazdu do Abu Simbel ogłosić minięcie Zwrotnika Raka ;) 3. Dołożył czasu wolnego w Luksorze, rozbił zwiedzanie Karnaku i Luksorskiej na przed i po obiedzie. Fakultatywne dorożki przenieść z na 4. Wygospodarował 2 - 3h w Asuanie na rejs na Wyspę Kitchenera lub Elefantynę a najlepiej na obie :) Choćby jako fakultet. 5. W końcu zmienił opis wycieczki w części dotyczącej opłaty napiwkowej w wys. 35€. Wg przedstawicieli Travco jest to opłata obligatoryjna a wg opisu na stronie czy też w katalogu fakultatywna. Na koniec Podróż do Egiptu to było moje marzenie od wielu lat, cieszę się że udało się je spełnić. Z całą pewnością jeżeli tylko będę mogła to ponowie tam wrócę. Kiedy turysta przestanie oczekiwać, że Egipcie będzie jak w Europie łatwiej wtedy dostrzec kraj ze wspaniałą historią i bogatą kulturą. Dla turystów szukających Europy w Egipcie jest Hurgada z zielonymi strzyżonymi trawniczkami, białymi delfinami, szklano - metalowym obeliskiem, dyskotekami, night clubami, Alibabą, Alladynem i Sindbadem obok siebie. Ja zdecydowanie w trakcie moich wyjazdów poza Polskę wolę szukać tego czego nie znajdę w naszym kraju, co mi się spodoba i zafascynuje. Jeżeli ktoś chciałby poznać prawdziwy kraj faraonów to rejs po Nilu jest dobrym tego początkiem. Było to nasze 3 podejście do Egiptu. Za pierwszym razem w 2006 roku się rozłożyłem i wylądowałem w szpitalu miesiąc przed wyjazdem, za drugim w 2012 roku Gośka wystraszyła się rozruchów. W naszym przypadku potwierdziło się powiedzenie do 3 razy sztuka. Czy jestem zadowolony - tak, czy polecam taki sposób zwiedzania Egiptu - zdecydowanie tak, czy wrócę do Egiptu - bez dwóch zdań. Czy również na rejs - nie widzę innej opcji, nie interesuje nas plażowanie, jeśli gdzieś wyjeżdżamy to musimy mieć co zwiedzić, wyjazd bez gruzów to wyjazd zmarnowany ;) A że ten tydzień pozwolił nam co najwyżej liznąć Egiptu, powrót tam jest koniecznością :D Jak coś mi się przypomni to dopiszę. Za jakiś czas ogarnę filmy to pewnie się pojawią na blogu. Jak sobie przypomnę jakieś inne istotne szczegóły z pewnością też znajdą się w tej notce. Póki co dzięki za uwagę :)
Rejs po Nilu Royal Princess Ciesz się rejsem Royal Princess Nile, 3 noce 4 dni rejsy po Nilu Program, 4 noce 5 dni Rejsy po Nilu i 7 dni Rejsy po Nilu z Asuanu i Luksoru, zarezerwuj rejsy online po Nilu z najlepszymi ofertami, Royal Princess Nile Cruise to pięciogwiazdkowy luksusowy rejs o podwyższonym standardzie pływający hotel, budowa i budowa pod nadzorem ABS (American Bureau of shipping) i zgodnie z jego przepisami Rejs księżniczki Sarah Nile Zwodowany w 2005 roku i odnowiony w październiku 2015, M / S Princess Sarah jest uważany za jeden z największych i najbardziej luksusowych statków na Nilu między Luksorem
Wakacje Tylko hotele Bilety lotnicze GrupoweWycieczki grupoweStrona głównaWakacjeamigos – WakacjeEgiptRejs po NiluLista ofertMapa Filtruj wyniki Dane podstawoweWylot z ... Wylot z ... wyczyść Wybierz Wybrane lotniska: wyczyść Wybierz Kierunek podróży Kierunek podróży wyczyść Wybierz Wybrane kierunki: wyczyść Wybierz Nazwa hoteluWyjazdPowrótLiczba dni wyczyść Wybierz Liczba dni: Wybierz Liczba dorosłych wyczyść Wybierz Liczba dorosłych: - 2 + wyczyść Wybierz Liczba dzieci wyczyść Wybierz Liczba dzieci: - 0 + wyczyść Wybierz Lot Lot w jedną stronę Lot w dwie strony Cena za osobęMaksymalna cena za osobę w euroWyżywienieZakwaterowanieZakwaterowanie wyczyść Wybierz Brak opcji wyczyść Wybierz Standard hoteluStandard hotelu oddowolnyUdogodnieniaUdogodnienia Udogodnienia wyczyść Wybierz Brak opcji wyczyść Wybierz OrganizatorNazwa organizatora Nazwa organizatora wyczyść Wybierz Brak organizatorów wyczyść Wybierz Jeszcze moment!Właśnie szukamy dla Ciebie najlepszych ofert!
rejs po nilu i wypoczynek